Członkowie
Harcerze? Nie wierzę!

Cześć.

Jesteśmy harcerzami z 21. Warszawskiej Drużyny Wędrowniczej.

Jesteśmy drużyną skupiającą uczniów i absolwentów Staszica oraz wszystkich, którzy chcą z nami wędrować po najpiękniejszych zakątkach globu, śpiewać przy ognisku, poznawać świat i siebie.

Czym się zajmujemy? Jak sama nazwa wskazuje, naszą pasją i główną formą aktywności są wędrówki. Szczególnie górskie. Dla większości z nas są one sposobem na życie. Dla pozostałych stanowią sposób aktywnego wypoczynku. Poza tym jest to zawsze wspaniała okazja, aby poznać kawał świata, nowych ludzi i ich kulturę oraz po prostu świetnie się bawić. W trakcie roku szkolnego często organizujemy weekendowe, piesze rajdy górskie. W czasie wakacji, poniekąd już tradycyjnie, wyjeżdżamy poza granice Polski, by przemierzać górskie szlaki w różnych stronach świata – byliśmy już na Krymie i w Szkocji, odwiedziliśmy Rumunię i Grecję, dotarliśmy do Norwegii, zawitaliśmy do Bułgarii, ścieraliśmy nasze podeszwy na bezdrożach Uralu, eksploatowaliśmy kolana w hiszpańskich Pirenejach, a ostatnio ponownie rozbijaliśmy nasze namioty u podnóży rumuńskich szczytów. Zaś co przyniesie przyszłość? Cóż... Tego najstarsi górale nie chcieli nam powiedzieć.

Natomiast co robimy, gdy akurat nie jesteśmy na szlaku? Spotykamy się wówczas na różnego rodzaju grach terenowych i stacjonarnych, imprezach (np. śpiewankach), przygotowujemy następne wyjazdy, czasami jeździmy na rowerach lub zjeżdżamy na linach, żeglujemy, ale zawsze świetnie się bawimy, spędzając czas w dobrym towarzystwie i, co najważniejsze, pomagamy sobie nawzajem.

cieszymy się życiem...[zdjęcie]
[zdjęcie]... łazimy...
... organizujemy się...[zdjęcie]
[zdjęcie]... pracujemy na siebie...
... i nad sobą...[zdjęcie]
[zdjęcie]... zdobywamy szczyty...
... przywdziewamy mundury...[zdjęcie]
[zdjęcie]... ale na co dzień chodzimy „w cywilu”...
... bijemy na głowę agencje turystyczne...[zdjęcie]
[zdjęcie]... i radzimy sobie w każdej sytuacji...
... czasami jest trochę pod górkę...[zdjęcie]
[zdjęcie]... a góry powalają niektórych z nas...
... lecz trzymamy się razem...[zdjęcie]
[zdjęcie]... i zawsze wychodzimy na prostą...

Wycieczka integracyjna, wrzesień 2006.
Ptaszek Pipi, Bar mleczny, Kluczyk i cała gama innych absurdalnych gier. Wtedy odkryłam, że istnieją jeszcze ludzie, którzy potrafią cieszyć się światem jak dzieci. Chyba już wtedy uzależniłam się od wyjazdów ze Starymi Żbikami... Kolejne rajdy dały mi znacznie więcej niż tylko zabawę. Podróże, nowe miejsca, góry – to kochałam od zawsze i nie można przecenić faktu, że drużyna pozwala mi zadośćuczynić mojej potrzebie wędrowania. Możliwość wyjazdu prawie co miesiąc (dwudniowy rajd, a jakby całe światło świata wdarło się w szarą codzienność!), długie obozy latem (ciężki plecak, ból nóg... i niezapomniane chwile triumfu) to naprawdę niesamowita oferta. Ale na tle wiecznie zmieniających się krajobrazów widzę w drużynie coś jeszcze – rytuał, którego w końcu wszyscy potrzebujemy. Ogniska, kominki, wszelkie tradycje – te zabawne i te poważne – przepełnione są magiczną atmosferą nie do opisania.
Na rajdach i obozach czuję, że żyję, i że naprawdę jest po co żyć.


Ewa Bigaj


Jadąc na pierwszy rajd z drużyną nie przyszło mi nawet do głowy, że zostanę w niej na dłużej. Dobrze się bawiłem, miło mi się rozmawiało z ludźmi z drużyny. Potem jednak, poza super wyjazdami, doszło rozwijanie się – w sensie zarówno harcerskim, jak i ogólnoludzkim. Czasem w drużynie jest czas na refleksję, czasem na danie czegoś od siebie innym, czasem na wejście na najwyższy szczyt. Wędrownictwo to po prostu sposób na życie. I jedno jest pewne - sam nie byłbym w stanie tyle zrobić - np. wyjazd na Ural pozostałby w strefie marzeń. Albo zdobycie najwyższego szczytu Bułgarii (2925 m n. p. m.). Albo Pireneje. Natomiast w grupie fantastycznych ludzi wszystko jest łatwiejsze i możliwe do wykonania. :)

Krzysztof Widłak


Do drużyny trafiłam tak naprawdę przypadkiem: pojechałam na wyjazd, który w trakcie długiego weekendu majowego stał się kuszącą alternatywą dla siedzenia w domu. W ten sposób drużyna stała się dla mnie grupą wspaniałych ludzi, wraz z którymi mam okazje poznawać nie tylko nowe miejsca, ale także i siebie. Wyjazdy, w tym głównie wędrówki po górach, oraz inne spotkania (np. wieczory przy gitarze) stały się okazją, aby miło spędzać czas, a zarazem się rozwijać.

Justyna Sadło

Należymy do
O tej stronie